Z racji tego, że ostatnio prawie tydzień spędziłam w totalnej dziczy organizując Festiwal Poezji Śpiewanej "Polana" (https://www.facebook.com/zrobmyrazempolane/?fref=ts), dziś będzie troche bardziej o naturze.
Każdy z nas chyba posiada takie miejsce, w którym mógłby sie ukryć i po prostu czuć sie cudownie i nie przejmować sie niczym. O tym właśnie dzisiejszy wiersz.
Przyjemnej "lektury"
Pole róż zasiał mi wiatr
W 7 kolorach tęczy
Słońce pozwala im wstać
Ozdoby tworzy z pajęczyn
Trawy zielone wszystkich łąk
Mięciutki dywan ułożą
Bym mogła boso po nich iść
Napawać się ranną zorzą
Cień znajdę w słoneczny dzień
Z liśćmi pobawie się modą
I strumyk płynący gdzieś w oddali
Nakarmi źródlaną wodą
Żywopłot utworze z pąków róż
Przeplotę gałęźmi drzewa
Zostane tutaj na zawsze
Ukryje swój kawałek nieba